Wczoraj skończyłem kolejny obraz i choć proces ten bywa wyczerpujący, uczucie towarzyszące ostatniemu pociągnięciu pędzla jest nie do podrobienia. Każde płótno to osobna podróż – od pierwszej, niepewnej plamy koloru, przez walkę z kompozycją i światłem, aż po detale, które nadają całości charakteru. Ukończenie pracy to nie tylko moment dumy, ale też okazja do spojrzenia wstecz na to, czego nauczyły mnie te godziny spędzone przy sztaludze.
Każdy obraz niesie w sobie emocje towarzyszące jego powstawaniu i jest zapisem konkretnego momentu w życiu twórcy. Czasem to, co planowaliśmy na początku, ewoluuje w zupełnie innym kierunku, zaskakując nas samych efektem końcowym. Dziś to dzieło zaczyna żyć własnym życiem, a ja, bogatszy o nowe doświadczenia, już zaczynam myśleć o czystym płótnie czekającym w pracowni. Bo w sztuce najpiękniejsze jest to, że każdy koniec jest jednocześnie zaproszeniem do rozpoczęcia czegoś zupełnie nowego.